Zamek Topacz
Historyczny klimat w nowoczesnej odsłonie

Kategorie:  dolnośląskie   archiwum  

Ślęza, około 20 minut od centrum Wrocławia. Gdy tylko wejdziesz za bramę pokaźnego kompleksu budynków z zamkiem Topacz na czele, trudno będzie Ci uwierzyć, że wszystko zaczęło się od niepozornej wieży. Zbudowana przez Templariuszy, miała chronić przyjezdnych i ich majątek. Sukcesywnie rozbudowywana posiadłość przetrwała wojnę, a dziś przeobraziła się w okazały hotel SPA.

Gdy przyjechaliśmy, było już ciemno. Jak to w listopadzie, na zmrok nie trzeba długo czekać. Głodni, zajrzeliśmy do Spichlerza, jednej z dwóch restauracji znajdujących się na terenie hotelu. Serwowane są tu tradycyjne dania polskie, ale w nowoczesnym wydaniu. Zamawiamy zupę z dyni, pierogi z kaczką i zrazy z buraczkami. Kucharz przyrządza na naszych oczach tatara dla gości siedzących obok. Jest miło, przytulnie i smacznie. A skoro już tutaj jest dobrze, to ciekawe jak będzie w znajdującej się na zamku drugiej restauracji, która pretenduje do pierwszej we Wrocławiu gwiazdki Michelin? Niestety, nie dane było nam to sprawdzić. Nazajutrz niemal wszystko było pozamykane na cztery spusty z powodu konferencji. Szkoda.



Ponieważ zapadł zupełny zmrok idziemy na basen. Strefa SPA znajduje się w podziemiach zamku i naprawdę można tu odpocząć. Oprócz basenu znajdują się tu dwie sauny (sucha i parowa) oraz jacuzzi (jedno wewnątrz zamku, a drugie na zewnątrz - i to z kominkiem). Czego chcieć więcej w ciemny listopadowy wieczór? Nazajutrz wreszcie urządzamy sobie przechadzkę po terenie zamku. To, co rzuca się w oczy najbardziej, to stare samochody! W jednym z budynków znajduje się Muzeum Motoryzacji. Można tu obecnie zobaczyć 30 zabytkowych aut, w tym naszą ukochaną Syrenkę i Warszawę. Niestety, muzeum akurat również było nieczynne. Zostawimy je na inny raz - fajnie jest od czasu do czasu cofnąć się w czasie!

Teren zamku jest tak ogromny, że ciężko obejść całość. Gdy mijamy klub automobilowy i Salę Balową (gdzie odbywają się spotkania biznesowe albo zupełnie prywatne, na przykład wesela), dochodzimy do dawnej Oficyny. Obecnie znajdują się tu pokoje dla Gości i ten budynek urzekł nas chyba najbardziej. Usytuowany tuż koło stawu i rozległych pól, na uboczu, idealny na kameralny odpoczynek.



Zmarznięci, idziemy do zamku ogrzać się przy herbacie. Musi parzyć się 5 minut, na co wskazuje klepsydra dołączona do filiżanki. W Topaczu stawia się na detale - herbata przygotowywana jest przez pasjonatów, a zioła podawane do potraw pochodzą z lokalnych upraw. Lokalny kontekst widoczny jest też w temacie win - serwowane są tu polskie marki takie jak Jakubów czy Winnica Poraj Paczków. I w tym Topacz może upatrywać swoich najmocniejszych stron - polskie dania przygotowywane z pasją z lokalnych składników, a to wszystko w pięknym, zadbanym otoczeniu. Polecamy nie tylko wrocławianom.



Post powstał we współpracy z Zamek Topacz Restort & Art SPA

(2016 r.)