Pewnego bieszczadzkiego razu zatrzymaliśmy się w Orelcu – wsi zlokalizowanej około 8 km od Leska, leżącej na terenie Wschodniobeskidzkiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, przy popularnej drodze do Soliny. Geograficznie to już Góry Sanocko-Turczańskie, takie przedgórze Bieszczadów. W Orelcu znajduje się jedyna w swoim rodzaju agroturystyka – Magija. Prowadzą ją sympatyczni gospodarze, Maria i Dorian, którzy postanowili wprowadzić w czyn słynne hasło „rzuć wszystko i jedź w Bieszczady”:-).
I dobrze się stało, bo Zagroda Magija jest miejscem, w którym czuć ducha Bieszczadów. Do dyspozycji Gości są cztery domy, spośród których centralne miejsce zajmuje ponad stuletnia Chata Modrzewiowa (przeniesiona do Orelca z Zagórza). Dom jest przepełniony cudnymi rzeczami – starymi zdjęciami, ikonami, ceramiką, książkami o Bieszczadach. W naszym pokoju wisiały fotografie Romana Reinfussa przedstawiające Bojków – przedwojennych mieszkańców Bieszczadów. Choć dziś ich już tu nie ma, pamięć, że to oni byli przez wieki gospodarzami na tych terenach, została.
W Magiji, oprócz wypoczynku na łonie natury, uczestniczyliśmy w szeregu wydarzeń towarzyszących:-). Były warsztaty ceramiki, slajdowisko o Bieszczadach, ognisko z bojkowską muzyką, a na koniec prezentacja filmu „Śniła mi się połonina”, którego bohaterem jest Lutek Pińczuk – bieszczadzka legenda. Orelec to dobra baza wypadowa do pobliskiego Polańczyka czy Soliny, choć nas rzucało też w Bieszczady bardziej odległe, w poszukiwaniu historii…
(2024)